Szef MON: Europa musi brać więcej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo
W Warszawie w poniedziałek rozpoczęła się dwudniowa międzynarodowa konferencja Warsaw Security Forum z udziałem polityków, wojskowych i ekspertów. W otwarciu konferencji wzięli udział m.in. premier Donald Tusk i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, a po południu swoją „strategię zwycięstwa” przedstawił gen. Alexus Grynkewich, dowódca NATO w Europie.
Przed poniedziałkowym panelem konferencyjnym „Jak Europa może zbudować potrzebną jej potęgę militarną?” Kosiniak-Kamysz zauważył, że tematem debaty, którą otwiera jego przemówienie, jest „właśnie to, jak przekuć wszystkie trudne dokonania i trudne doświadczenia ostatnich miesięcy w to, żebyśmy byli w stanie zbudować siłę i potencjał odporności i ochronności dla całej Europy”.
Szef MON podkreślił, że Europa musi brać więcej odpowiedzialności na siebie. – To już nie tylko hasło, ale pełna świadomość wśród państw europejskich – powiedział.
Jak zaznaczył, kraje NATO w 2025 r. w Hadze zobowiązały się do przeznaczania 5 proc. wydatków na zbrojenia do roku 2035. – Moim zdaniem nie możemy czekać do 2035 r., żeby Europa była silna. Musimy to zrealizować do 2030 r. – zakomunikował Kosiniak-Kamysz. Wskazał przy tym, że „Polska może o tym mówić, bo od kilku lat inwestujemy najwięcej i najszybciej w Europie, nie tylko w nasze zdolności wojska, ale również w odporność społeczną i rozwój przemysłu obronnego”.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Europa musi uniezależnić swój łańcuch dostaw dla przemysłu zbrojeniowego. – I to jest zadanie, które powinno nastąpić jak najszybciej – podkreślił szef MON.
Zauważył, że kiedyś przenoszenie produkcji do Azji, Chin czy Indii było w celu oszczędzania. – To nie jest oszczędność. To są dzisiaj dużo większe wydatki, bo nie mamy niezależności – zaznaczył Kosiniak-Kamysz, mówiąc o konieczności podejmowania działań w celu reindustrializacji Europy.
Podkreślił też, że choć cele klimatyczne „są bardzo ważne”, to jednak „dzisiaj najważniejsza jest obrona naszego bezpieczeństwa”. Skrytykował jednocześnie „europejskich polityków myślących tylko i wyłącznie o celach klimatycznych na 2060 rok – bo wciąż tacy są w Europie”.
– Nie widzą zagrożenia ze strony Rosji w każdym zakątku Europy, a ono jest wszędzie w Europie, nie tylko na wschodniej flance, jest w Portugalii, we Francji, Włoszech, w każdym z państw, które może być poddane presji w wojnie cyber, atakach hybrydowych, aktach sabotażu, dezinformacji, która jest najtańsza, ale dzisiaj jest najsilniejszą bronią, która też może zabijać i prowadzić do licznych strat naszych społeczeństw – zauważył Kosiniak-Kamysz.
Szef MON w kontekście serii ataków w polskich szkołach wspomniał, że internet to również „informacje, które zagrażają poczuciu bezpieczeństwa”. – Państwo polskie podejmuje wszystkie działania w celu zabezpieczenia (…) całej szkolnej wspólnoty, która czuje się w jakiś sposób zagrożona, również przed hybrydowym wykorzystaniem przez Federację Rosyjską – powiedział, zaznaczając, że Rosja „nie zawsze musi inspirować, ale może różnego rodzaju kryzysy wykorzystywać”.
Jako problem Unii wskazywał kwestię mobilności militarnej. Zauważył, że wciąż nie ma decyzji, które umożliwiałyby „swobodne przemieszczanie się naszych wojsk bez zgody poszczególnych regionów czy landów”. – Trzeba to jak najszybciej zakończyć. (…) To powinno być z automatu, że jeżeli ktoś wzywa na pomoc, to chce, żeby te wojska do niego dotarły – zaznaczył szef MON.
Podkreślił, że Polska chce brać większą odpowiedzialność za partnerów. – Im będzie więcej amerykańskich żołnierzy w Polsce, jeżeli będziemy mieć stałą bazę i obecność amerykańskich żołnierzy, tym więcej jesteśmy w stanie brać odpowiedzialność za wschodnią flankę NATO – podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Zaznaczył, że Europa musi robić więcej „nie dlatego, żeby zastąpić Amerykę”. – Chcemy sojuszu z USA, trwałego, przewidywalnego, nie tylko w dziedzinie wymiany informacji czy zdolności wojskowych, ale też przemysłu zbrojeniowego. (…) Przenoszenie do Europy linii produkcyjnych i miejsc do serwisowania np. do systemów Patriot, jest bardzo ważne dla niezależności i Stanów, i Europy – mówił.
Dodał też, że Europa nie może zamykać się na sprzęt poza UE, jeżeli on jest krytycznie potrzebny.
Kosiniak-Kamysz zapowiedział w Polsce „mały przegląd strategiczny w najbliższym czasie”. – I myślę, że takiego małego przeglądu powinni dokonać nasi sojusznicy we wszystkich państwach – zaznaczył szef polskiego MON.
Jego zdaniem budżet UE „musi się zmienić” i „odczytać obecną sytuację zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej dla bezpieczeństwa i pokoju każdego z państw UE”. – My nie chcemy tracić czasu – podkreślił, przywołując trudne doświadczenia z okresu II wojny światowej, „kiedy nie wszystko było gotowe”. – Nie chcemy powtarzać tej lekcji historii, która nasi przodkowie już raz (…) odrobili. Chcemy być mądrzejsi i dlatego chcemy być gotowi do obrony, a wcześniej do odstraszania na pełną skalę – mówił.
Jak zaznaczył, podczas szczytu NATO w Ankarze 7–8 lipca br., „po dwudziestu latach, wreszcie” skonkludowano dyskusję o rozbudowie rurociągu CEPS. – Ale od kilku miesięcy znów trwa dyskusja, gdzie ma być centrum zarządzania tym projektem. Polska zgłosiła swój akces. Liczymy na pozytywne rozpatrzenie naszego wniosku – zadeklarował Kosiniak-Kamysz.
Należący do NATO rurociąg naftowy CEPS (Central Europe Pipeline System) nazywany jest także krwiobiegiem paliwowym NATO. Jedną z jego kluczowych ról jest transport paliwa lotniczego do baz wojskowych NATO i lotnisk cywilnych w zachodniej Europie. System rurociągów CEPS liczy ponad 5 tys. km, ale Polska czy Litwa nie są do niego podłączone. Warszawa pracuje nad przyłączeniem do tej infrastruktury.
Na koniec lipcowego dwudniowego szczytu w Ankarze sekretarz generalny NATO Mark Rutte powiedział, że na szczycie podjęto historyczny krok w celu wzmocnienia łańcucha dostaw paliw NATO, aby zapewnić siłom zbrojnym dostawy energii niezbędne do utrzymania gotowości bojowej. – Podczas gdy sojusznicy wciąż dopracowują szczegóły, wiemy, że ta inwestycja w wysokości 27 mld euro zmodernizuje naszą istniejącą infrastrukturę magazynowania i dystrybucji paliw, a także wesprze nowe obiekty, w tym rurociągi prowadzące do wschodniej części Sojuszu – powiedział wtedy Rutte.
Szef polskiego MON komentował wówczas, że szczyt NATO w Ankarze zakończył się „bardzo konkretną decyzją w tej sprawie”, a Rutte wymienił ją jako jeden z priorytetów Sojuszu. - To bardzo ważna decyzja, o którą zabiegaliśmy od dłuższego czasu – mówił wtedy Kosiniak-Kamysz. (PAP)
jawa/ ugw/
Polska, Warszawa





