Kierwiński o pożarze stacji Starlinków: nie mam wątpliwości, że to był sabotaż
W środę wieczorem doszło do pożaru naziemnej stacji Starlinków w miejscowości Wola Krobowska, w powiecie grójeckim na Mazowszu. Dwa dni później prokurator z mazowieckiego wydziału Prokuratury Krajowej wszczął śledztwo w kierunku aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu.
Szef MSWiA w poniedziałek był pytany na antenie TVN24 o to, czy zdarzenie w Woli Krobowskiej było podpaleniem, sabotażem czy nieszczęśliwym wypadkiem.
- Nie mam wątpliwości, że to był sabotaż, natomiast co do mocodawców, dokładnych sprawców, to musi wypowiedzieć się prokuratura - odpowiedział.
Dodał, że trwają prace nad ustaleniem sprawcy. - Ja nie mam wątpliwości, że mieliśmy do czynienia z podpaleniem. Natomiast motywy tego podpalenia muszą być wyjaśnione i to nie tylko służby — to przede wszystkim prokuratura — podkreślił.
Wyjaśnił, że większość incydentów tego typu jest inspirowana przez służby rosyjskie, które mają „bardzo szeroką gamę możliwości". Często do ataków wykorzystywane są osoby z zagranicy, głównie Ukraińcy i mieszkańcy Bałkanów. Kontakt z nimi nawiązywany jest za pośrednictwem mediów społecznościowych, w tym platformy Telegram, a płatności za ich usługi są realizowane w kryptowalutach.
Dopytywany o udaremnione zamachy — potencjalnie groźne dla większej liczby osób niż lokalna społeczność — odpowiedział, że zatrzymywanych jest wiele osób podejrzewanych o szpiegostwo na rzecz Rosji.
- Przynajmniej dwa takie wydarzenia, które zostały udaremnione, mogłyby wskazywać na większe zagrożenie dla osób cywilnych — ocenił. (PAP)
ksc/ mark/
Polska, Warszawa




