Witkowska: nie bójmy się pytać wprost o myśli samobójcze
Pytanie o myśli samobójcze nie podsuwa człowiekowi pomysłu na odebranie sobie życia. Może natomiast otworzyć go na rozmowę i skłonić do szukania pomocy – powiedziała PAP suicydolog dr Halszka Witkowska. Jak rozmawiać, pokazuje interaktywny film „Siła relacji”.
Dr Halszka Witkowska jest suicydologiem, pomysłodawczynią i koordynatorką serwisu edukacyjno-pomocowego „Życie warte jest rozmowy”. Zajmuje się profilaktyką zachowań samobójczych i edukacją dotyczącą pomocy osobom w kryzysie. PAP rozmawiała z nią o „Sile relacji” – pierwszym w Polsce interaktywnym filmie edukacyjnym, w którym młody człowiek może przećwiczyć rozmowę z rówieśnikiem mającym myśli samobójcze.
PAP: Zrobiliście pierwszy w Polsce interaktywny film edukacyjny, w którym młody człowiek może przećwiczyć trudną rozmowę z rówieśnikiem w kryzysie psychicznym, mającym myśli samobójcze. Skąd ten pomysł? I dlaczego właściwie nastolatek miałby umieć prowadzić taką rozmowę?
Halszka Witkowska: Od lat dostajemy raporty i wyniki badań pokazujące, jak trudna jest sytuacja nastolatków. Wiemy, że każdego dnia w Polsce, według danych policji, sześcioro dzieci podejmuje próbę samobójczą, a od kilku lat rocznie jest ich około dwóch tysięcy. Między 2020 a 2023 rokiem liczba prób samobójczych wśród dziewcząt wzrosła o 215 proc. To właśnie wzrost w tej grupie odpowiadał za prawie cały wzrost liczby prób wśród nastolatków.
Nas interesowało jednak przede wszystkim to, co możemy zrobić, żeby młodzi ludzie w kryzysie rzeczywiście docierali do pomocy. I gdzie kierują się po nią w pierwszej kolejności.
W badaniu, które przeprowadziłam w ubiegłym roku wspólnie z prof. Jackiem Pyżalskim, dr Judytą Borchet i dr. Maciejem Dębskim, zapytaliśmy młodych ludzi m.in., czy próbowali pomóc koledze lub koleżance mierzącym się z myślami samobójczymi. W siódmych klasach szkoły podstawowej odpowiedziało twierdząco 37 proc. badanych, a w trzecich klasach szkół ponadpodstawowych już 53 proc.
PAP: Czyli dla wielu nastolatków to wcale nie jest hipotetyczna sytuacja.
H.W.: Nie. Młodzi ludzie naprawdę słyszą od koleżanek i kolegów o myślach samobójczych. I bardzo często wraz z tą informacją pada: „Tylko nikomu nie mów”. Zachowania samobójcze wciąż są tematem tabu. Młodzi boją się o nich rozmawiać, wstydzą się, ale też – jakkolwiek to brzmi – nie chcą przysparzać problemów dorosłym.
W serwisie Życie Warte Jest Rozmowy codziennie piszą do nas dzieci. Czytamy czasem: „Nie powiem mamie o myślach samobójczych, bo ona i tak ma dużo problemów”. W efekcie młode osoby obciążają tą wiedzą siebie nawzajem.
A świadomość, że kolega czy koleżanka myśli o samobójstwie, może przecież sparaliżować. Młody człowiek nie powinien zostawać z tym sam.
PAP: Tyle że powiedzenie „idź do pedagoga” niekoniecznie brzmi dla nastolatka zachęcająco.
H.W.: Wciąż walczymy ze stereotypem pedagoga jako osoby, do której idzie się za karę albo która zajmuje się wyłącznie rodzinami z bardzo poważnymi problemami, np. przemocą czy uzależnieniem. Zapominamy, że pedagog czy psycholog szkolny może pomóc również w problemach, z którymi młody człowiek mierzy się na co dzień.
Stąd pomysł, żeby stworzyć narzędzie pokazujące, co zrobić, kiedy koleżanka albo kolega jest w kryzysie psychicznym czy samobójczym.
PAP: „Siła relacji” różni się jednak od typowych filmów profilaktycznych. Widz nie tylko patrzy, ale co chwilę musi zdecydować, jak powinien się zachować, co powiedzieć.
H.W.: Pomysł miał dwa źródła. Pierwszym był serial „Czarne lustro”: w odcinku „Bandersnatch” z 2018 r. zastosowano model filmu interaktywnego: widz podejmował decyzję i to od niej zależało, jak potoczy się dalsza historia. Drugą inspiracją był brytyjski interaktywny film „Real Talk About Suicide”, pokazujący rozmowę dwóch dorosłych mężczyzn. Jeden z nich jest w kryzysie samobójczym, drugi próbuje mu pomóc, a widz w kluczowych momentach decyduje, co powinien zrobić i jak dalej poprowadzić rozmowę.
Z naszego doświadczenia szkoleniowego wiemy, że jedno to wiedzieć, a drugie – zastosować tę wiedzę w praktyce. Możemy przejść mnóstwo szkoleń o tym, jak rozmawiać z osobą w kryzysie, ale kiedy naprawdę znajdziemy się w takiej sytuacji, pojawiają się emocje i nagle nie wiemy, co odpowiedzieć.
Chcieliśmy więc stworzyć młodym ludziom bezpieczną przestrzeń do przećwiczenia takiej rozmowy. Pokazać też, że czasami niewielkie z pozoru różnice w komunikacji sprawiają, że druga osoba się otworzy i opowie o swoich problemach albo przeciwnie – zamknie się i już niczego nam nie powie.
PAP: Co najczęściej mówimy osobie w kryzysie, mając jak najlepsze intencje, choć właśnie tego nie powinniśmy mówić?
H.W.: Przede wszystkim chcemy ją zagadać. Ktoś mówi o swoich problemach, a my zaczynamy opowiadać o własnych: „ja też tak miałam”. Zaczyna się licytacja i w ten sposób unieważniamy problem drugiej osoby.
Drugi odruch to szukanie szybkiego rozwiązania: „chodź, pójdziemy na imprezę”, „nie smuć się, inni mają jeszcze gorzej”. Chcemy zaradzić sytuacji, więc wydaje nam się, że musimy natychmiast znaleźć odpowiedź.
Tymczasem zapominamy, że już samo wysłuchanie człowieka może przynieść mu ulgę. Nie umiemy słuchać i zadawać pytań, które otwierają rozmowę. Zamiast dawać szybkie rady, powinniśmy stworzyć bezpieczną przestrzeń i zachęcić człowieka, żeby opowiedział nam jak najwięcej.
PAP: Czyli „nie rozumiem, wytłumacz mi, co się z tobą dzieje” może być lepsze od zapewnienia: „wiem, co czujesz”?
H.W.: Zdecydowanie. „Wiem, co czujesz”, „doskonale cię rozumiem” mówimy w dobrej wierze, żeby pokazać drugiej osobie, że nie jest sama, chcemy wykazać się empatią. Ale tak naprawdę nie wiemy, co ona czuje, nie znamy wszystkich jej problemów, a mówiąc od razu: „wiem, co czujesz”, możemy odebrać jej przestrzeń do opowiedzenia własnej, indywidualnej historii.
PAP: W filmie pada też coś, co wielu widzów może zaskoczyć: zachęcacie, żeby zapytać wprost: „czy masz myśli samobójcze?”. Wiele osób obawia się, że takim pytaniem można komuś podsunąć pomysł samobójstwa.
H.W.: To jeden z bardzo szkodliwych mitów. Wszystkie badania i metaanalizy pokazują, że rozmowa o myślach samobójczych nie zwiększa zagrożenia. Przeciwnie – pozwala człowiekowi wypowiedzieć trudne doświadczenia i emocje, które być może długo ukrywał.
Po drugie, tylko dzięki rozmowie możemy się dowiedzieć, co dzieje się w jego głowie. Kiedy coś zostanie wypowiedziane, staje się faktem, a z faktem możemy już coś zrobić.
Jeżeli zapytamy o myśli samobójcze i usłyszymy, że ich nie ma, nic złego się nie wydarzy. Jeżeli natomiast nie zapytamy, a one są, człowiek pozostanie ze swoim bólem psychicznym sam.
A kiedy już wiemy, że takie myśli się pojawiają, możemy pytać dalej: od jak dawna, jak często, czy ta osoba próbowała uzyskać pomoc – możemy zacząć działać.
PAP: Młody człowiek pyta więc koleżankę o myśli samobójcze i słyszy: „tak, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz”. Co wtedy?
H.W.: Właśnie dlatego w filmie pokazujemy, gdzie znajduje się granica wsparcia rówieśniczego: nie ma tajemnicy, kiedy zagrożone jest czyjeś życie.
Młody człowiek nie może zostać sam z taką informacją, to ogromne obciążenie. Wyobraźmy sobie, że koleżanka mówi mu o myślach samobójczych, a później podejmuje próbę. Wtedy możemy mieć już nie jednego nastolatka w kryzysie, lecz dwoje albo troje – również tych, którzy wiedzieli o zagrożeniu i zostali z tą wiedzą sami.
Dlatego tak mocno podkreślamy konieczność poinformowania osoby dorosłej i skorzystania ze wsparcia psychologa czy pedagoga szkolnego.
PAP: A jeżeli dorosły zlekceważy problem? Powie: „gdyby naprawdę chciała się zabić, toby o tym nie mówiła”?
H.W.: To kolejny bardzo niebezpieczny stereotyp. Nadal zdarza się bagatelizowanie takich sygnałów i przekonanie, że skoro ktoś mówi o samobójstwie, to znaczy, że naprawdę nie chce go popełnić. Powinniśmy natomiast traktować taką sytuację jak „wołanie o pomoc”.
Tymczasem właśnie dlatego trzeba reagować. Ten film ma nie tylko pokazywać, jak rozmawiać, ale również przekonywać, że warto mówić o swoim bólu. Często powtarzam za Szekspirem, że niewypowiedziany ból każe sercu pęknąć. Ukrywamy trudne emocje i doświadczenia, a wtedy zostajemy z nimi sami. Drugi człowiek daje szansę na poszerzenie perspektywy i dotarcie do pomocy.
PAP: Zrobienie filmu o samobójstwie dla nastolatków tak, żeby pomagał, a nie szkodził, wydaje się trudne. Były sceny, z których ze względów bezpieczeństwa musieliście zrezygnować?
H.W.: Nie, ponieważ od początku scenariusz przygotowywał profesjonalny zespół psychologów, terapeutów, interwentów kryzysowych i suicydologów. Mieliśmy też wsparcie merytoryczne prof. Justyny Ziółkowskiej oraz dr Aleksandry Lewandowskiej, konsultant krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.
Bardzo dużo czasu zajęło samo opracowanie scenariusza. Pracowaliśmy nad każdą sceną, odpowiedziami i komentarzami: żeby nie były ani za długie, ani za krótkie, żeby używać odpowiedniego słownictwa.
Miałam też swoją obawę: żeby dialogi nie były śmieszne i szybko się nie zestarzały. Dlatego nie chcieliśmy na siłę używać młodzieżowych słów, które szybko się zmieniają. Język miał być przejrzysty, w miarę ponadczasowy i odzwierciedlać świat młodych ludzi, a nie nasze, dorosłych, wyobrażenie o nim.
PAP: I chyba się udało, bo obie młode aktorki są bardzo przekonujące.
H.W.: Dziewczyny wykonały fantastyczną pracę i są w tym bardzo prawdziwe. Zostały wybrane w castingu. Myślę też, że kluczem jest to, że problemy pokazane w filmie są prawdziwe. Młodzi ludzie rzeczywiście się z nimi mierzą. Jeżeli nastolatek sam nie przeżył kryzysu, bardzo często usłyszał o nim od kolegi czy koleżanki. Taka rozmowa jest stresująca nawet dla dorosłego, a co dopiero dla młodej osoby.
PAP: Testowaliście przed premierą, jakie odpowiedzi młodzi ludzie najczęściej wybierają i na czym się wykładają?
H.W.: Nie, tego jeszcze nie badaliśmy. Film jest dostępny w internecie od 10 września. Konsultowaliśmy go natomiast z młodymi ludźmi. Pytaliśmy, czy ta rozmowa jest dla nich rzeczywista, czy język brzmi naturalnie, czy gdzieś nie pojawia się właśnie dorosłe wyobrażenie o tym, jak rozmawiają nastolatki.
Widzę za to pewien błąd w sposobie korzystania z filmu. Przygotowaliśmy do niego scenariusze zajęć i bardzo nam zależy, żeby nauczyciele nie oglądali filmu wspólnie z całą, 20- czy 30-osobową klasą. Oczywiście nic złego się nie stanie, jeśli klasa go zobaczy, ale traci się wtedy część jego wartości.
Najlepiej, żeby nauczyciel najpierw przeprowadził zajęcia o emocjach i trudnych sytuacjach, a później każdy uczeń przeszedł przez film indywidualnie. Na naszej stronie „Życie warte jest rozmowy” w zakładce „Chcę komuś pomóc” oprócz możliwości obejrzenia filmu są do pobrania także bezpłatne scenariusze lekcji dla nauczycieli. Istotą filmu jest interaktywność – to ma być trening umiejętności, a nie wspólne oglądanie filmu.
PAP: Film promuje też zasadę 4Z, czyli pierwszej pomocy emocjonalnej. Co kryje się pod tym skrótem?
H.W.: Pierwsze Z to zauważ. Zauważ kryzys, zmianę zachowania, sposób, w jaki człowiek zaczyna mówić o sobie i swojej przyszłości. Jeżeli ktoś mówi, że jest beznadziejny, bezwartościowy, że nie widzi wyjścia, do niczego się nie nadaje albo innym będzie bez niego lepiej – powinno to zwrócić naszą uwagę.
Drugie Z to zapytaj. Nie bójmy się trudnych pytań. Zadawajmy pytania otwarte i dajmy czas na odpowiedź. W filmie są momenty, kiedy bohaterka milczy, zbiera się do powiedzenia czegoś. Rozmowa o trudnych przeżyciach czasem potrzebuje ciszy. Człowiek musi zebrać odwagę i myśli.
Trzecie Z to zaakceptuj. Nie podważajmy i nie oceniajmy cudzych emocji. Nie próbujmy pomniejszać problemu tylko dlatego, że z naszej perspektywy wydaje się błahy. Dla osoby, która go przeżywa, może być bardzo poważny.
I dopiero czwarte Z – zareaguj. Zachęć do skorzystania z pomocy, a czasem sam tę pomoc znajdź. Człowiek w kryzysie może zwyczajnie nie mieć na to siły. Może się wstydzić albo bać, że ktoś się dowie czy będzie się z niego śmiał. Wtedy trzeba mu towarzyszyć w drodze po pomoc.
PAP: „Siła relacji” ma być jednorazowym projektem czy planujecie kolejne takie filmy?
H.W.: Chcielibyśmy, żeby powstały następne. Ten film opowiada o dwóch dziewczynach, kolejny chcemy poświęcić chłopcom. Oni mierzą się z trochę innymi problemami, inaczej o nich mówią, inaczej też będzie wyglądać rozmowa między nimi. Dlatego potrzebny jest osobny scenariusz, który będzie uwzględniał ich doświadczenia i sposób komunikowania się.
Myślimy też o interaktywnych filmach adresowanych do konkretnych grup zawodowych – na przykład ratowników medycznych, nauczycieli czy policjantów. Oni w swojej pracy mogą spotkać człowieka w kryzysie i znaleźć się w sytuacji, w której trzeba przeprowadzić bardzo trudną rozmowę. Tego również można wcześniej bezpiecznie spróbować i się nauczyć.
Chcielibyśmy wykorzystać interaktywny film jako narzędzie, które przygotowuje do takich sytuacji, zanim wydarzą się naprawdę. Im więcej osób będzie umiało zauważyć kryzys, rozpocząć rozmowę i odpowiednio zareagować, tym większa szansa, że ktoś w odpowiednim momencie otrzyma pomoc. A taka rozmowa może uratować życie.
Osoby przeżywające trudności i myślące o odebraniu sobie życia lub chcące pomóc osobie zagrożonej samobójstwem mogą skorzystać z całodobowych, bezpłatnych telefonów pomocowych: 800-70-22-22 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym (całodobowo), 116-123 – Telefon Wsparcia Emocjonalnego dla Dorosłych (całodobowo), 116-111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (całodobowo, dostępny również czat online na stronie 116111.pl), 800-12-12-12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka (całodobowo), 800-100-100 – Telefon dla Rodziców i Nauczycieli w sprawie Bezpieczeństwa Dzieci (wsparcie m.in. dla dorosłych zaniepokojonych sytuacją dziecka), 112 – numer alarmowy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia.
Rozmawiała Mira Suchodolska (PAP)
mir/ joz/
Polska, Warszawa




