Ekspert medycyny ratunkowej: Polska jest na wczesnym etapie budowy systemu medycznego na czas wojny
Jak zaznaczył rozmówca PAP, doświadczenia ostatnich lat, w tym wojny w Ukrainie, wymuszają zmianę podejścia do ratownictwa i organizacji systemu ochrony zdrowia. Jego zdaniem obecne działania stanowią dopiero pierwszy etap budowy spójnego modelu przygotowania na sytuacje kryzysowe. – Jesteśmy na początku drogi – powiedział.
Prof. Gałązkowski, ekspert w dziedzinie medycyny ratunkowej i medycyny katastrof, b. dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, obecnie kierownik Zakładu Ratownictwa Medycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podkreślił, że jednym z podstawowych wyzwań jest jasne rozdzielenie ról medyków wojskowych i cywilnych. Wskazał, że zgodnie z międzynarodowymi standardami medycyna pola walki (TC3) jest przeznaczona dla wojska, natomiast cywile powinni być szkoleni w systemie TECC, dostosowanym do działań poza bezpośrednią strefą walki. – Doktryna nie przewiduje kierowania cywilnych medyków na linię frontu – zaznaczył.
W jego ocenie państwo powinno rozwijać model kształcenia oparty na współpracy sektora cywilnego i wojskowego. Podstawowe wykształcenie medyczne powinno być realizowane na uczelniach, natomiast komponent taktyczny – w strukturach wojskowych, adekwatnie do przyszłych zadań. – Jeżeli chcemy, by to działało, potrzebujemy modelu hybrydowego – wskazał.
Ekspert zwrócił uwagę, że budowa systemu wymaga również ścisłej współpracy między Ministerstwem Obrony Narodowej, Ministerstwem Zdrowia oraz uczelniami medycznymi. – Dopiero wtedy zbudujemy system, a nie zbiór równoległych inicjatyw – podkreślił.
Jak dodał, jednym z kluczowych elementów jest rozwój kadry instruktorskiej. Obecnie w Polsce działa ograniczona liczba specjalistów z odpowiednimi kwalifikacjami, co może utrudniać upowszechnienie standardów medycyny taktycznej. – Medycyna taktyczna nie może być wiedzą elitarną – musi stać się standardem – ocenił.
Prof. Gałązkowski zaznaczył, że równolegle konieczne jest wprowadzanie zmian w programach kształcenia tak, aby elementy medycyny taktycznej stały się powszechne w edukacji medycznej. - W Ministerstwie Zdrowia powstał zespół, który przygotował zmiany w programach nauczania. Jest realna szansa, że takie zajęcia staną się obowiązkowe. Ale kluczowe pytanie brzmi: kto będzie uczył - zaznaczył i wskazał, że istnieje pilna potrzeba kształcenia instruktorów, „ludzi z doświadczeniem klinicznym, którzy pracują w systemie ratownictwa i wiedzą, jak wygląda realne zdarzenie, a nie tylko jego opis w podręczniku”.
W jego ocenie przygotowanie systemu nie może ograniczać się wyłącznie do kadr medycznych. Kluczową rolę odgrywa również społeczeństwo, które w wielu przypadkach jako pierwsze udziela pomocy. – Żaden system ratownictwa nie zadziała, jeśli świadek zdarzenia nie podejmie działań jako pierwszy – wskazał.
Zwrócił także uwagę na konieczność przygotowania szpitali do przyjmowania pacjentów z urazami wojennymi oraz zdarzeń masowych. – Bez przygotowania szpitali cały łańcuch ratunkowy się załamie – ocenił.
Podsumowując, prof. Gałązkowski wskazał, że skuteczny system przygotowania medycznego na czas wojny wymaga skoordynowanych działań państwa, rozwoju kadr oraz powszechnej edukacji.
Mira Suchodolska (PAP)
Cała rozmowa z prof. Gałązkowskim ukaże się w serwisie o godz. 6.45
mir/ akar/
Polska, Warszawa




