Łukasz Gibała o kandydowaniu na prezydenta Krakowa: stoimy przed szansą na zmianę
Polska Agencja Prasowa: Dlaczego walczy pan o urząd prezydenta Krakowa?
Łukasz Gibała: Dla mnie to nie jest walka o stanowisko dla siebie. To jest walka o mieszkańców i o to, żeby Kraków był dla nich miastem przyjaznym, takim, w którym władze liczą się z ich zdaniem, realizują inwestycje, na które mieszkańcy czekają od lat i w którym interes Krakowa zawsze stawiany jest na pierwszym miejscu.
W Krakowie stoimy dziś przed największą od lat szansą na prawdziwą zmianę. Przede wszystkim na zmianę priorytetów, tak, aby nasze miasto było niezależne od partyjnych interesów i decyzji podejmowanych poza Krakowem, a kierowało się przede wszystkim tym, czego potrzebują jego mieszkańcy.
Stąd hasło mojej kampanii i idea, która przyświeca moim działaniom od lat: „Kraków dla Mieszkańców”.
PAP: Krytykował pan prezydenturę Jacka Majchrowskiego i Aleksandra Miszalskiego. Pana zdaniem ich rządy nie sprzyjały miastu, a to by oznaczało, że pogorszyli oni sytuację Krakowa. Czy wierzy pan, że tę sytuację da się poprawić?
Ł. G.: Gdybym w to nie wierzył, to nie podjąłbym się wyzwania kandydowania na stanowisko prezydenta Krakowa.
PAP: Co jest obecnie największym problemem Krakowa?
Ł. G.: Potrzebna jest rozwaga w zarządzaniu, gospodarność, a przede wszystkim mądre i odpowiedzialne podejście do dysponowania finansami miasta. Konieczne jest również ukrócenie wszystkich negatywnych zjawisk, które miały miejsce w urzędzie, a które pogarszały zarówno sytuację kadrową, jak i budżetową Krakowa.
PAP: Czy zgadza się pan z niektórymi opiniami, że Kraków stanie się drugim Detroit?
Ł. G.: Upadek Detroit to był proces rozłożony na dekady. Ale problem jest na tyle poważny, że w sytuacji, w której nie zmienimy kierunku rozwoju miasta oraz sposobu jego zarządzania, to w jakimś stopniu moglibyśmy - jako Kraków - tę historię powtórzyć. Dlatego najbliższe wybory mają tak kluczowe znaczenie.
Zadaniem nowego prezydenta będzie wyprowadzenie gospodarki miasta na „prostą”. Z jednej strony potrzebujemy zrównoważonego rozwoju, a z drugiej musimy umiejętnie korzystać z innowacyjnych i nowoczesnych technologii - tutaj, u nas, na miejscu. W tym celu konieczne są konkretne działania: stworzenie strefy nowoczesnego biznesu, współpraca na linii miasto-uczelnie-biznes, eksport własnych technologii, a także wsparcie lokalnych przedsiębiorców.
PAP: Jak pan chce zmniejszyć dług Krakowa?
Ł. G.: Po pierwsze, powinniśmy lobbować w temacie opłaty turystycznej – i to nie w wysokości 5 zł, ale 20 zł, co uważam za stawkę rozsądną. Zyskalibyśmy z tego ponad 200 mln zł, co pozwoliłoby zredukować deficyt budżetu miasta o 1/5.
Po drugie, będę domagać się ustawy metropolitalnej - którą przecież dostał już Gdańsk, a która mogłaby przynieść aglomeracji krakowskiej nawet pół miliarda złotych rocznie.
Po trzecie, zwiększymy bazę podatkową. Każdy dodatkowy podatnik CIT to około 7 tysięcy złotych rocznie wpływu do budżetu miasta. Baza podatkowa Krakowa jest zaskakująco niska. Jeżeli chodzi o podatek CIT, to w Krakowie dostajemy około 600 złotych na mieszkańca, a w Gdańsku 1200 złotych. Nie wspominając o Warszawie.
Działania należy też zacząć od rzetelnego audytu urzędu miasta, spółek i jednostek miejskich oraz ograniczenia wydatków, chociażby na promocję czy miejskie media. Kraków jest już świetnie wypromowany, jeśli chodzi o turystykę. Nie potrzebujemy dodatkowej promocji, na którą przeznaczamy kilkanaście milionów złotych.
Musimy szukać oszczędności, ale z pewnością nie kosztem mieszkańców.
PAP: Jakie będą pana pierwsze decyzje po objęciu urzędu prezydenta miasta?
Ł. G.: Jedną z pierwszych decyzji będzie przeprowadzenie wspomnianego audytu. Chcę poznać realny stan miasta i na podstawie wyników audytu wyznaczyć konkretne kierunki działań.
Pierwsze decyzje obejmą również przegląd kadr pod kątem tego, ile osób zatrudnionych przez Aleksandra Miszalskiego dostało stanowisko według klucza merytorycznego, a ile według klucza legitymacji partyjnej. Uważam, że Krakowianie mają prawo to wiedzieć.
Dodatkowo na północy Krakowa jest sto kilkadziesiąt hektarów pięknej zieleni. Chcę stworzyć w tym miejscu park XXL. To jest teren wokół Doliny Prądnika. To również będzie jedna z pierwszych decyzji - tak, aby uchronić ten obszar przed agresywną zabudową.
PAP: Jak pan ocenia przygotowanie merytoryczne kontrkandydatki w II turze wyborów Moniki Piątkowskiej do zarządzania?
Ł. G.: Od oceny przygotowania merytorycznego są wyborcy.
PAP: Monika Piątkowska mówi, że dzięki dobrej współpracy zdobędzie środki finansowe na inwestycje w Krakowie. Co pan myśli o takich zapowiedziach? Jak pan chce zdobyć fundusze na inwestycje? Czy także dzięki współpracy z rządem?
Ł. G.: Aleksander Miszalski również tak mówił, a po jego rządach nie było widać, żeby Kraków był przez ten rząd jakoś faworyzowany.
Oczywiście jako prezydent będę zabiegać o wsparcie finansowe dla Krakowa. Współpracować z rządem należy, ale trzeba przy tym twardo stąpać po ziemi. Przecież już w przyszłym roku rząd może się zmienić, dlatego Kraków potrzebuje prezydenta niezależnego, który będzie potrafił porozumieć się zarówno z jedną, jak i drugą stroną. Polityczny prezydent miasta to z kolei zawsze ryzyko.
PAP: Jaka jest pana największa zaleta jako kandydata na prezydenta? A jaka jest najsilniejsza strona, według pana, kontrkandydatki?
Ł. G.: Nie mam nad sobą szefa partyjnego, bo moimi jedynymi szefami są Krakowanie, których zaufania nigdy nie zawiodę. I jestem z tego dumny. A najsilniejsza strona mojej kontrkandydatki? Determinacja do zdobycia władzy.
PAP: Co chciałby pan powiedzieć Krakowianom przed 11 października?
Ł. G.: Drodzy Krakowianie, 11 października wybierzmy Kraków dla Mieszkańców. Sprawmy, aby Kraków stał się miastem, w którym każdy może budować swoją bezpieczną przyszłość.
II tura przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa odbędzie się w niedzielę. W I turze 27 września Łukasz Gibała, założyciel stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, radny miejski, przedsiębiorca otrzymał 36,38 proc. głosów poparcia. Na wspieraną przez KO i PSL senator, prezes Izby Zbożowo-Paszowej w Warszawie Monikę Piątkowską zagłosowało 29,91 proc. osób, które poszły do urn.
Przedterminowe wybory w Krakowie są efektem odwołania, w referendum gminnym, Aleksandra Miszalskiego (KO) z urzędu prezydenta miasta.
Rozmawiała Beata Kołodziej (PAP)
bko/ par/
Polska, Kraków




