Szef PISM: zawieszenie broni nie oznacza końca konfliktu, Iran może odbudować zdolności militarne w ciągu kilku lat
W nocy z wtorku na środę, tuż przed upływem terminu ultimatum wyznaczonego przez prezydenta Donalda Trumpa, USA i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni. Częścią osiągniętego za pośrednictwem Pakistanu rozejmu jest ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz. Jeszcze we wtorek Trump zapowiadał, że „tej nocy zginie cała cywilizacja” i stwierdził, że choć tego nie chce, prawdopodobnie tak się stanie. Wcześniej groził zniszczeniem wszystkich mostów i elektrowni, jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie otworzy Ormuzu.
Dyrektor PISM ocenił w Studiu PAP, że operacja militarna USA i Izraela w „dużej części” osiągnęła cele wojskowe, osłabiając zdolności Iranu, m.in. w zakresie rakiet balistycznych oraz wsparcia dla sojuszników w regionie. Stwierdził jednak, że daje to efekt krótkoterminowy, gdyż Iran może odbudować te zdolności w ciągu kilku lat. Ocenił, że eliminacja irańskiego wzbogaconego uranu była niemożliwa w ramach tej operacji.
- Nie widzę tu przestrzeni do zawierania pokoju, ponieważ żadna wojna nie była deklarowana przez Stany Zjednoczone. Można powiedzieć, że Stany Zjednoczone rozpoczęły operację militarną, którą teraz zamierzają wstrzymać, a Iran obiecał, że nie będzie wysyłał rakiet głównie w stronę Izraela - odpowiedział na pytanie o możliwe zawarcie pokoju.
Zdaniem Ćwieka-Karpowicza, Iran będzie starał się przestrzegać porozumienia o zawieszeniu broni, ale jeżeli uzna, że „w pewnych momentach może zaatakować interesy sojuszników Stanów Zjednoczonych, to na pewno zrobi”.
Jak zauważył, w tym regionie nie można zakładać, że „już nigdy żadna rakieta nie wyleci ze strony Iranu bądź jego sojuszników, w stronę Izraela bądź baz amerykańskich i odwrotnie”. Kluczowe jednak jest odblokowanie Cieśniny Ormuz, przez którą płynie około 15 proc. światowej konsumpcji ropy produkcji pochodzącej głównie z Iraku, Kuwejtu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, częściowo także Arabii Saudyjskiej.
- Pod względem wojskowym, to była operacja, która częściowo swój cel wypełniła. Natomiast pod względem politycznym dla nas jest kluczowa ciągłość dostaw ropy naftowej. I tu Iran ma pewne możliwości szantażowania świata zachodniego i Stanów Zjednoczonych właśnie poprzez blokadę Cieśniny Ormuz - zaznaczył dyrektor PISM.
Na pytanie, który kraj uzyskał najwięcej na tym konflikcie, wskazał, że w krótkiej perspektywie jest to Izrael, który w jego ocenie „na kilka lat oddalił irańskie zagrożenie”, ograniczając jego wpływy w regionie, m.in. poprzez osłabienie wsparcia dla sojuszniczych ugrupowań. Zastrzegł jednak, że efekt ten nie ma charakteru trwałego, a Iran pozostaje istotnym graczem, który może odbudować swoje możliwości.
- To wszystko do czasu i też nie jesteśmy w stanie przewidzieć sytuacji za ileś lat, jak to się może obrócić przeciwko Izraelowi. Z kolei Stany Zjednoczone w jakiś sposób chciały wyczyścić przedpole, to znaczy sprawić, żeby Iran nie był takim kluczowym graczem w regionie. Teraz jest on mocno, można powiedzieć, osłabiony - powiedział Ćwiek-Karpowicz.
Zdaniem dyrektora PISM, w dłuższej perspektywie wygranym będzie Arabia Saudyjska, która nadal jest kluczowym sojusznikiem USA. Jak zauważył, był moment w którym Arabia Saudyjska realnie mogła włączyć się do tego konfliktu, jednak tego nie zrobiła, zachowując wiele możliwości. Dodał, że kraj ten nie jest w tak konfrontacyjnej pozycji z Iranem, jak USA i Izrael i jednocześnie ma cały czas ma bardzo dobre relacje z tymi oboma krajami.
Autor: Adrian Kowarzyk (PAP)
Cała rozmowa jest dostępna na stronie: https://wideo.pap.pl/pap-media,101/szef-pism-iran-jest-w-defensywie-cele-wojskowe-izraela-i-usa-w-duzej-mierze-zostaly-osiagniete,90341
amk/ mok/
Polska, Warszawa




