Alan Ważny w turnieju głównym Enea Poznań Open

W poniedziałek deszcz nie pokrzyżował planów tenisistów walczących o drabinkę główną Enea Poznań Open 2026. Dla Alana Ważnego był to pracowity dzień, gdyż najpierw musiał dokończyć niedzielne spotkanie z Denisem Jewsiejewem, przerwane przy stanie 6:3, 1:0 dla Polaka. Dla 19-latka była to jednak tylko formalność - wygrał pięć gemów i po 20 minutach awansował do finału eliminacji. Tam czekał już na niego dobry znajomy, Karol Filar, aktualny mistrz Polski.
Bratobójczy pojedynek dwóch Rzeszowian zapowiadał się niezwykle ciekawie, gdyż zawodnicy w ostatnich latach dużo ze sobą trenowali, bardzo dobrze znają więc swoje słabe i mocne strony. Lepiej tę wiedzę na początku meczu wykorzystywał Ważny, który dwukrotnie przełamał rywala i wyszedł na prowadzenie 4:0. Młodszy z zawodników kontrolował sytuację, popełniał mało błędów i w efekcie stracił tylko dwa gemy w partii otwarcia.
27-latek nie zamierzał się poddawać i stopniowo podnosił poziom swojej gry. Wymiany stały się dłuższe i bardziej zacięte.
Było widać cały mecz, że dobrze się znamy. Jak on atakował, to wiedziałem, w które miejsce się przesunąć i odwrotnie - przyznał z uśmiechem juniorski mistrz
Roland Garros i Wimbledonu
w grze podwójnej z ubiegłego roku.
To był dobry mecz z obu stron. Nie miałem opracowanej jakiejś wielkiej taktyki, skupiałem się bardziej na sobie. Nie chciałem oddać inicjatywy - dodał.
Nieco tej inicjatywy Filar przejął jednak przy stanie 1:3 w drugim secie. Starszy z tenisistów wygrał trzy gemy z rzędu i widać było, że czuje się coraz lepiej na korcie. 19-latek wytrzymał napór rywala, przerwał jego serię i wrócił do tego, co funkcjonowało najlepiej.
Ważny moment w końcówce drugiego seta zagrałem trochę pewniej, podjąłem więcej ryzyka - ocenił Ważny, który decydujące przełamanie
zanotował w jedenastym gemie, a w kolejnym
dokończył dzieła i awansował
do turnieju głównego po wygranej 6:2, 7:5.
W ubiegłym roku 19-latek z Rzeszowa zagrał w głównej drabince, dzięki „dzikiej karcie”. Wówczas przegrał w trzech setach, po bardzo dobrym meczu z Sumitem Nagalem.
Bardzo dobrze mi się gra na kortach w Parku Tenisowym Olimpia. Już w tamtym roku mogłem wygrać, gdybym wykorzystał swoje szanse, ale krok po kroku. Teraz mam kolejną szansę i spróbuję ją wykorzystać - podsumował podopieczny Roberta Raguza.
W poniedziałek z eliminacjami pożegnali się kolejni Biało-Czerwoni: Filip Pieczonka, Jan Sadzik oraz Aleksander Błuś.
Wstęp na korty Parku Tenisowego Olimpia jest bezpłatny. Wszystkie informacje na stronie https://eneapoznanopen.pl/.





