Prezes UODO wnioskuje do prokuratora generalnego o podjęcie na nowo sprawy wycieku danych klientów Pandabuy
O wniosku prezesa Wróblewskiego poinformowano we wtorek w komunikacie na stronie Urzędu Ochrony Danych Osobowych. „W interesie publicznym, a zatem również polskich organów ścigania, jest ściganie osób, które w sposób nielegalny posługują się danymi osobowymi obywateli RP” - zacytowano prezesa Wróblewskiego w tym komunikacie.
Jak dodano według prezesa UODO organy ścigania „nie wyczerpały możliwości w poszukiwaniu środków dowodowych w tej sprawie, a co za tym idzie pozostają jeszcze niezbadane okoliczności, które mogłyby mieć wpływ na rozstrzygnięcie”.
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez sprawców publikacji danych polskich klientów platformy sprzedażowej pandabuy.com prezes UODO złożył jeszcze w kwietniu 2024 r. Trafiło ono wówczas do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ.
Jak wtedy informowano, w marcu 2024 r. w internecie udostępniono dane 1,3 mln klientów platformy z całego świata, w tym z Polski, pochodzące z platformy pandabuy.com.
Zakres danych objętych wyciekiem obejmował: imiona i nazwiska, adresy e-mail, numery telefonów, identyfikatory użytkowników, adresy IP, hasła, adresy dostaw, dane dotyczące zamówień i płatności. Dane te posłużyły autorom innej strony, utworzonej w początkach kwietnia 2024 r., do stworzenia interaktywnej mapy Polski, na której zamieścili informacje odnoszące się do polskich klientów tego serwisu, m.in. ich imiona i nazwiska oraz adresy dostawy. W kolejnych dniach strona ta była niedostępna, ale interaktywna mapa z danymi pojawiała się pod innymi adresami.
W ocenie prezesa UODO naruszony został art. 107 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych, który określa, że „kto przetwarza dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do ich przetwarzania nie jest uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”.
Jednak w czerwcu 2024 r. prokuratura odmówiła wszczęcia w tej sprawie śledztwa. Na tę decyzję UODO złożył zażalenie do sądu, który jesienią 2024 r. je uwzględnił. Dochodzenie zostało wszczęte, ale rok później prokuratura je umorzyła - uznano, że brak jest dostatecznych danych uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa.
Jak poinformowano „nie mogąc się zgodzić z takim stanowiskiem, prezes UODO zaskarżył je do Prokuratury Okręgowej w Warszawie”. Jednak w tym roku prokuratura okręgowa postanowiła nie uwzględnić zażalenia prezesa Urzędu.
„Teraz prezes UODO zwraca się z prośbą do PG Waldemara Żurka o rozważenie podjęcia na nowo postępowania przygotowawczego. Uzasadnia to m.in. tym, że w jego ocenie prowadzący postępowanie oraz prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie zatwierdzający postanowienie oddalające zażalenie na postanowienie o umorzeniu dochodzenia, nie rozpatrzył w sposób wszechstronny całości materiału dowodowego” - czytamy we wtorkowym komunikacie.
Zdaniem prezesa UODO m.in. nie podjęto w wystarczającym zakresie czynności zmierzających do: ustalenia podmiotów rejestrujących oraz administrujących domenami, wyjaśnienia okoliczności i kanału, którym dane osobowe pochodzące z wycieku u chińskiego operatora platformy trafiły w posiadanie osób tworzących serwisy internetowe z danymi osobowymi polskich obywateli oraz przeprowadzenia analizy technicznej mogącej prowadzić do ustalenia tożsamości sprawców.
Z tych powodów, według prezesa Wróblewskiego, organy ścigania odstępując od rozpoznania merytorycznego tej sprawy zdecydowały o jej zakończeniu jedynie na podstawie przesłanek proceduralnych – co, w ocenie UODO, stanowi decyzję błędną. (PAP)
mja/ mro/
Polska, Warszawa




