Wiceszef MON: wojna toczy się bardzo blisko polskiej granicy; niedzielne ataki pokazują to dobitnie
W niedzielę, po godz. 4 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o operowaniu lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej, w związku z aktywnością rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych wykonujących uderzenia na terytorium Ukrainy.
Przed godziną 10 Dowództwo poinformowało o zakończeniu operowania myśliwców; nie odnotowano też – podano – naruszenia przestrzeni powietrznej RP.
Rzecznik prasowy DORSZ ppłk Jacek Goryszewski podkreślił jednak, że zagrożenie było „realne i bliskie”, a część rosyjskich dronów operowała lub nawet trafiała w cele znajdujące się w obszarze od kilku do kilkunastu kilometrów od granic Polski.
Ponadto z informacji Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej wynika, że w pobliżu granicy z Polską, około 800 metrów od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, dron uderzył w ciężarówkę.
Na portalu X wiceminister obrony narodowej stwierdził, że „każdy, kto zastanawia się, czy warto militarnie wspierać Ukrainę, powinien wyciągnąć wnioski z niedzielnej nocy”. „Zagrożenia, o których informujemy, o których ostatnio mówił premier Donald Tusk są bardzo realne” – ocenił Tomczyk.
Według niego, dla wielu wojna „wciąż może wydawać się czymś odległym, niemal surrealistycznym”, lecz toczy się ona bardzo blisko granicy z Polską. Jak podkreślił, niedzielne ataki „pokazują to dobitnie”.
Podkreślił, że w ciągu jednej nocy na Ukrainę spadają „setki, a czasem nawet blisko tysiąca środków napadu powietrznego: rakiet balistycznych, rakiet manewrujących, bomb szybujących i dronów”. Wskazał, że część z nich leci na zachód, a „każdy zniszczony pocisk i każdy zestrzelony dron to zagrożenie, które nie leci dalej”.
„Kiedy ludzie śpią, w powietrzu są nasze Siły Powietrzne. Na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu tak wygląda niemal każda noc. Wojsko Polskie każdego dnia wykonuje ogromny wysiłek. Dowódca Operacyjny trzyma rękę na pulsie i na spuście. W interesie Polski i całej Europy jest, żeby Ukraina tę wojnę wygrała” – podkreślił Tomczyk.
Dodał, że Rosja prowadzi wojnę terroru, a Putin ponosi za nią odpowiedzialność. Zauważył też, że im szybciej wojna się skończy, tym lepiej dla bezpieczeństwa naszego regionu. Trwałego pokoju jednak – ocenił Tomczyk - nie będzie bez silnej Ukrainy i bez jedności państw, które rozumieją, czym jest dziś rosyjskie zagrożenie.
W czwartek premier Donald Tusk przekazał na konferencji prasowej, że otrzymał od szefa CIA Johna Ratcliffa raport dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach. Szef rządu podkreślił, że Polska i cała Europa „musi być przygotowana na różne scenariusze, jeśli chodzi o sytuację nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale także na wschodniej flance Unii Europejskiej”. (PAP)
nl/ agzi/
Polska, Warszawa




