W przyszłym tygodniu Sejm ma kończyć prace nad tzw. ustawą praworządnościową
Jako tzw. ustawa praworządnościowa, określana jest proponowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości ustawa o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa, której sędziowscy członkowie zostali wybrani w czasach rządów PiS. Projekt takich regulacji został przedstawiony przez Ministerstwo Sprawiedliwości w zeszłym roku, a rząd przyjął go w grudniu 2025 r.
Planowana regulacja przewiduje pozbawienie mocy prawnej uchwał Krajowej Rady Sądownictwa dwóch poprzednich kadencji - podjętych po 2018 r. do maja 2026 r. - i zawierających wnioski o powołanie do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego. Generalnie sędziowie, których miałaby dotyczyć ustawa, powracaliby na wcześniej zajmowane stanowiska lub do poprzednio wykonywanego zawodu. Wyjątkiem mają być uchwały poprzednich KRS dotyczące tzw. początkujących sędziów.
Jeszcze przy okazji I czytania w styczniu br. wniosek o odrzucenie projektu złożyły klub PiS oraz koło Wolni Republikanie. Sejm odrzucił tamten wniosek. PiS określa projekt jako „absurdalny”, a posłowie tego ugrupowania przyznają nieoficjalnie, że ewentualna ustawa uchwalona w takiej formie nie ma szans na akceptację prezydenta Karola Nawrockiego.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki jeszcze w październiku ub.r., gdy prezentowana przez MS była wczesna wersja tego projektu, oświadczał, że „nie ma dziś takiej mocy – ani rząd, ani parlament – by zmusić prezydenta RP Karola Nawrockiego do podpisania ustaw, które będą złe dla Polski”.
Świadomość bardzo prawdopodobnego prezydenckiego weta w przypadku uchwalenia tej ustawy ma także resort sprawiedliwości. W czwartek w rozmowie w Wirtualnej Polsce szef MS Waldemar Żurek przyznał, że prace nad tymi przepisami są na końcowym etapie, ale ocenił jednocześnie, że prezydent je zawetuje „w imię roztaczania parasola ochronnego nad ludźmi, którzy w wymiarze sprawiedliwości dopuszczali się przestępstw”.
- Ja oczywiście mam plan B, ale nie chcę go ujawniać. Wszystko posuwa się w tempie takim, jak założyłem - zaznaczył jednak Żurek.
Także wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur mówił we wrześniu PAP, że „bez względu na to, czy ta ustawa zaistnieje, to jest to rzecz, którą absolutnie trzeba było zrobić”. Chodzi bowiem - jak dodawał - między innymi o to, aby „nikt później nie zarzucił, iż nie było w ogóle próby systemowego rozstrzygnięcia problemu neosędziów”.
- To jest ważne zarówno z punktu widzenia wiarygodności rządu, jako organu, który czuwa nad porządkiem prawnym w Polsce, czyli takiej wewnętrznej wiarygodności, jak i też z punktu widzenia wiarygodności zewnętrznej, wobec na przykład Unii Europejskiej, że staramy się realizować nasze zobowiązania wynikające z traktatów - zaznaczał Mazur.
W lutym br. - odbyło się ponad dwugodzinne burzliwe wysłuchanie publiczne w sprawie tych propozycji, a szef sejmowej komisji sprawiedliwości Paweł Śliz (Polska 2050) oceniał wtedy, że uczestnicy wysłuchania są „po dwóch stronach barykady”. Po dyskusji obie strony - przede wszystkim stowarzyszenia i organizacje odmiennie oceniające status osób nominowanych na sędziów w l. 2018-2026 - pozostały przy swoich stanowiskach.
Istota proponowanych rozwiązań sprowadza się m.in. do zasady, że stanowisko sędziowskie objęte na podstawie uchwały KRS od marca 2018 do maja 2026 r., z dniem wejścia w życie ustawy stawałoby się wolnym stanowiskiem i postępowanie w sprawie powołania do pełnienia urzędu sędziego na tym stanowisku byłoby przeprowadzane ponownie.
W związku z tym osoby, które bezpośrednio przed powołaniem na stanowisko sędziego na podstawie uchwały nieprawidłowo ukształtowanej KRS zajmowały inne stanowisko sędziowskie, miałyby na nie powrócić, ale do czasu przeprowadzenia nowych konkursów będą mogły być delegowane - na dwa lata - do dalszej pracy w dotychczasowym sądzie (z wyjątkiem Sądu Najwyższego).
Natomiast osoby, które przed powołaniem nie były sędziami, będą mogły powrócić do poprzednio wykonywanego zawodu (np. prokuratora, ubiegać się o wpis na listę adwokatów) albo objąć stanowisko referendarza sądowego. Ministerstwo zaznaczyło, że zajmowane przez te osoby stanowiska sędziowskie staną się – z dniem wejścia w życie ustawy – stanowiskami wolnymi, na które zostaną przeprowadzone ponowne konkursy.
Projekt zakłada także wprowadzenie ograniczonej możliwości wznowienia postępowań w określonych przypadkach po orzeczeniach wydanych przez tych sędziów. Projektowana ustawa przewiduje również zmiany w Sądzie Najwyższym, obejmujące m.in. zniesienie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Zlikwidowana miałaby też zostać instytucja skargi nadzwyczajnej.
W marcu br. Komisja Wenecka - organ doradczy Rady Europy przyjęła na sesji plenarnej opinię na temat tego projektu. „Biorąc pod uwagę bezprecedensowy charakter sytuacji oraz skalę uchybień, które władze polskie muszą usunąć, aby przywrócić rządy prawa, Komisja Wenecka i Dyrekcja Generalna ds. Praw Człowieka i Rządów Prawa Rady Europy uznają zaproponowany podział oraz ogólny schemat legislacyjny za odpowiednie ramy działania” - napisano w tamtej opinii.
Na początku września br. sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka poparła jednogłośnie ten projekt - posłowie opozycji nie brali jednak udziału w głosowaniu.
II czytanie projektu w sejmowym harmonogramie zaplanowano na czwartek 8 października, od godz. 21. W debacie przewidziano pięciominutowe wystąpienia przedstawicieli klubów i trzyminutowe reprezentantów kół poselskich.
Marcin Jabłoński (PAP)
mja/ ef/ mok/
Polska, Warszawa




