Prezydent: Rosja wciąż prowokuje, bo Rosja się nie zmienia
Podczas spotkania z mieszkańcami Włodawy (woj. lubelskie) w 87. rocznicę agresji ZSRR na Polskę, Nawrocki odniósł się do czwartkowego ataku Rosji w zachodniej Ukrainie. Mieszkańcy powiatów w woj. lubelskim i podkarpackim otrzymali przed południem alert RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza. Nieco wcześniej DORSZ poinformowało, że rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. Premier Donald Tusk wyjaśnił, że „bardzo blisko polskiej granicy, niedaleko ukraińskiego Jagodzina koło Dorohuska, znowu zaatakowano prawdopodobnie stację benzynową; była bardzo masywna eksplozja”.
W swoim wystąpieniu Nawrocki podkreślił, że „Rosja wciąż prowokuje, bo Rosja się nie zmienia”. Jak dodał, „każda kolejna rosyjska prowokacja jest zadaniem dla prezydenta Polski”. Poinformował też, że pozostaje w stałym kontakcie z generałami Wojska Polskiego, także za sprawą Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Zaznaczył, że historia Włodawy pokazuje, że od wieków niepodległe i suwerenne państwa zmagają się niezmiennie z tym samym zagrożeniem, którym jest imperialna postawa Rosji i bez znaczenia jest, czy to Rosja carska, sowiecka, czy Rosja Władimira Putina. - W XXI w. wciąż nasze narody mają do czynienia z imperialnym mocarstwem, które zniewolenie nazywa sprawiedliwością albo niesieniem wartości, a regularną agresję nazywa wyzwoleniem – podkreślił prezydent.
Nawrocki zauważył, że Polski „nie trzeba uczyć zagrożenia sowieckiego albo postsowieckiego”. - To jest w naszej tożsamości, krwi, DNA, to zagrożenie czujemy od wieków - stwierdził.
Prezydent zwrócił uwagę, że w latach 20. i 30. XX wieku II Rzeczpospolita i jej granice były „poddawane temu, co dziś nazywamy wojną hybrydową”. Jak mówił, mechanizm działania Rosji od wieków opiera się na destabilizacji sytuacji w innym kraju, próbach skłócenia społeczeństwa i dezinformacji, aby później móc zaatakować. Nawrocki podkreślił, że w tym kontekście należy odczytywać obecne wyzwania.
- Wojna hybrydowa wcale nie musi być alternatywą dla działań kinetycznych i dla ataku na lądzie. Tak nie było w latach 20., 30. i w roku 1939. Wojna hybrydowa może być przygotowaniem do tego, co wydarzyło się 17 września 1939 roku - ocenił prezydent.
Z tego powodu - jak mówił - „szukanie kompromisu tam, gdzie to możliwe, wokół spraw bezpieczeństwa jest zadaniem całej klasy politycznej”, w tym jego jako prezydenta Polski.
- Kompromis wcale nie jest uległością. Kompromis jest zadaniem, równie trudnym jak polityczna walka. W kwestiach bezpieczeństwa musimy mieć siłę i odwagę do tego, żeby poszukiwać choć tych małych kompromisów, które pokażą, że jesteśmy narodową wspólnotą zmobilizowaną do tego, aby bronić polskich granic i biało-czerwonej flagi – dodał Nawrocki.
Jego zdaniem powinno się też wyciągać wnioski z tego, co nie udało się w 1939 r. W tym kontekście wskazał na silne, stabilne sojusze np. z NATO i ze Stanami Zjednoczonymi. Podkreślił, że „dzisiejsza granica wschodnia jest granicą całej Europy”.
87 lat temu, 17 września 1939 r., Armia Czerwona przekroczyła granice Polski. Pomimo skoncentrowania większości sił do walki z Wehrmachtem i rozkazu Naczelnego Wodza, by z agresorem nie walczyć, Wojsko Polskie stawiło zacięty opór. Napaść na Polskę była konsekwencją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministrów spraw zagranicznych Niemiec i ZSRR, który do historii przeszedł jako pakt Ribbentrop-Mołotow.
Porozumienie zakładało podział Europy na dwie strefy wpływów. Władze ZSRR dały Hitlerowi wolną rękę na Zachodzie, a w zamian dostały zgodę na anektowanie ponad połowy terytorium Polski oraz części lub całości tych krajów, które kiedyś należały do imperium rosyjskiego.
Z polskiego punktu widzenia kluczowe znaczenie miał tajny protokół dodatkowy paktu. Jego drugi punkt, dotyczący bezpośrednio Polski, brzmiał następująco: „W wypadku terytorialnych i politycznych przekształceń na terenach należących do Państwa Polskiego granica stref interesów Niemiec i ZSRR przebiegać będzie w przybliżeniu po linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Kwestia, czy w obopólnym interesie będzie pożądane utrzymanie niezależnego Państwa Polskiego i jakie będą granice tego państwa, będzie mogła być ostatecznie wyjaśniona tylko w toku dalszych wydarzeń politycznych. W każdym razie oba rządy rozstrzygną tę kwestię na drodze przyjaznego porozumienia”.(PAP)
gab/ from/ kl/ mro/
Polska, Włodawa




