Nocna prohibicja, zakaz reklamy alkoholu i podniesienie opłat za zezwolenia to główne założenia projektu ustawy antyalkoholowej Lewicy i Polski 2050. KO jest za zmianami, lecz z powodu stanowiska PSL, które krytykuje projekt, kluczowe będzie poparcie opozycji, ale i tu zdania są mocno podzielone.
Projekt zakłada m.in. wprowadzenie nocnej prohibicji w całym kraju w godz. od 22.00 do 6.00, przy czym z zakazu mają być wyłączone m.in. lokale gastronomiczne i lotniska. Regulacje przewidują również m.in. całkowity zakaz reklam i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa. Za jego złamanie będzie grozić grzywna od 30 tys. zł do 1 mln zł lub kara ograniczenia wolności.
Prace nad ograniczeniem dostępności alkoholu ruszyły we wrześniu 2025 roku, gdy do parlamentu trafiły propozycje Lewicy i Polski 2050. Ostatecznie Komisja Zdrowia zdecydowała, że bazą do dalszych prac legislacyjnych będzie projekt Lewicy modyfikujący m.in. ustawę o wychowaniu w trzeźwości. W środę w Sejmie posłanki obu formacji wspólnie przekonywały o konieczności pilnego wdrożenia tych przepisów w życie.
- Nie bez powodu to właśnie posłanka Joanna Wicha, która jest pielęgniarką, rok temu złożyła poselski projekt ustawy klubu Lewica. Nie bez powodu ja, jako specjalistka zdrowia publicznego, złożyłam poselski projekt ustawy antyalkoholowej klubu parlamentarnego Polska 2050. Bo obie wiemy, że nadrzędnym celem jest ochrona życia i zdrowia ludzkiego przed nadmiernym używaniem alkoholu — powiedziała w środę Wioleta Tomczak z Polski 2050.
Posłanka przekonywała, że koszty nadmiernego spożywania alkoholu są ogromne, w zależności od obliczeń mowa o kwocie między 85 mld zł a 185 mld zł rocznie. To m.in. koszty leczenia osób nadużywających alkoholu. Tymczasem wpływy z akcyzy wynoszą ok. 14 mld zł rocznie. Prace nad ustawą trwały około jednego roku — m.in. dlatego, że zmiany przepisów wymagają tzw. notyfikacji, czyli przekazania projektu przepisów Unii Europejskiej do sprawdzenia, czy są zgodne z prawem unijnym.
- W związku z tym dopiero dziś możemy stanąć przed wyzwaniem przegłosowania kompromisowego projektu ustawy antyalkoholowej — tłumaczyła Tomczak.
Posłanka Joanna Wicha z Lewicy przekonywała z kolei, że obecnie panuje klimat społeczny dla zmian, bo popiera je 80 proc. społeczeństwa. Mówiła też o tym, że ustawa nie jest przeciwko wolności społeczeństwa czy rynku.
- Oczywiście można powiedzieć, że jakaś branża straci na tym parę złotych. Ale co jest bardziej cennego: czy zdrowie nas wszystkich, zdrowie społeczeństwa, czy zyski ludzi, którzy zarabiają ogromne pieniądze, bogacą się na tym, że w Polsce spożywa się około 11 litrów czystego spirytusu rocznie na osobę - pytała Wicha. Dodała, że w gminy, które ograniczyły nocną sprzedaż alkoholu, spadła liczba przestępstw czy interwencji policji.
Obie posłanki przyznały jednocześnie, że środowa konferencja to odpowiedź na stanowisko Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego politycy sprzeciwiają się nowym przepisom. Członkowie PSL twierdzą, że chodzi o ochronę polskiej branży winiarskiej — we wtorek, w towarzystwie przedstawicieli branży, mówił o tym na konferencji w Sejmie m.in. przewodniczący klubu Krzysztof Paszyk.
- Jesteśmy jak najbardziej za tym, aby tworzyć przepisy, które będą ograniczały dostęp do alkoholu, które będą też dawały rozwiązania przeciwdziałające temu dostępowi. Ale nie można w jednej ustawie, ograniczając ten dostęp, jednocześnie godzić w winnice, które się w Polsce rozwijają — powiedział Paszyk. - Myślę, że jesteśmy w stanie doprowadzić, dzięki poprawkom, które przygotowaliśmy, aby jeden cel nie wykluczał tej branży — dodał.
Odnosząc się do wtorkowej wypowiedzi Paszyka, posłanka Wicha zaznaczyła, że w projekcie ustawy „nie ma ani przecinka o winiarzach”. - To jest ustawa o zdrowiu i bezpieczeństwie Polaków, a nie o winiarzach. Mówimy o alkoholu jako całości — podkreśliła. Dodała, że ustawa obejmuje wszystkich producentów alkoholu, bez znaczenia ma wielkość przedsiębiorstw i rodzaj produktu. Przypomniała też, że PSL pracuje nad swoim projektem ustawy dotyczącej branży winiarskiej. - Nie wkładajcie nam do naszej ustawy, która już jest po procedowaniu i po notyfikacji unijnej, zapisów, które sprawią, że nasza ustawa, nasza ciężka praca, wyleci do kosza — dodała.
Głosowanie nad projektem ustawy zaplanowano na czwartkowy wieczór. Poseł KO Adrian Witczak zapowiedział w rozmowie z PAP, że „to bardzo dobrze”, że ten projekt ustawy jest teraz procedowany, gdyż obowiązkiem polskiego rządu jest „skutecznie ograniczać sprzedaż, ale i spożycie alkoholu w Polsce”.
- Te rozwiązania, które zostały przyjęte, m.in. dotyczące sprzedaży alkoholu w nocy, jak również reklamy czy promocji alkoholu, są potrzebne. O wiele z tych postulatów wnioskowały również same samorządy i odpowiadamy na te potrzeby — powiedział PAP Witczak. Pytany o odrębne zdanie PSL-u, odpowiedział, że „lokalny alkohol to też alkohol, to też alkohol, który szkodzi”.
Sprzeciw PSL oznacza jednak, że sukces projektu ustawy zależny będzie od głosów posłów innych formacji. Poza PSL-em, przeciwko zmianom są przedstawiciele Konfederacji. Michał Nieznański z biura prasowego klubu powiedział PAP, że problemem jest m.in. ujęty w proponowanych przepisach zakaz reklamy napojów niealkoholowych, takich jak np. piwo bezalkoholowe — bo to jego zdaniem uderzy w przedsiębiorców. Konfederatów nie przekonują też postulaty nocnego ograniczenia sprzedaży alkoholu.
- Gdyby tak naprawdę ktoś chciał zająć się problemem alkoholowym, to zakazałby sprzedaży alkoholu między godziną 6 rano, kiedy otwierają się pierwsze sklepy, do godziny 13. To wtedy sprzedaje się najwięcej małpek wśród ludzi, którzy idą do pracy — powiedział PAP Nieznański.
Zastrzeżenia do proponowanych rozwiązań mają też m.in. posłowie klubu Centrum. Ich obawy dotyczą m.in. tego, czy nowe przepisy nie wpłyną na organizację degustacji, pokazów, czy festiwali.
- Jesteśmy jak najbardziej za tym, żeby nie było np. możliwości robienia promocji „12 piw kupujesz, 12 dostajesz gratis”, bo to jest ewidentnie promocja tego, żeby pić alkohol. Ale też chcielibyśmy, żeby nagle nie okazało się, że jakieś lokalne imprezy przestaną istnieć tylko dlatego, że wprowadziliśmy taką ustawę — powiedziała PAP posłanka Ewa Szymanowska.
Krytycznie do projektu odniósł się też Paweł Jabłoński z Rozwój Plus. Wprawdzie stwierdził, że np. pomysł zakazu reklamy alkoholu jest sensowny, ale krytycznie ocenił kilka propozycji, m.in. nałożoną odgórnie nocną prohibicję.
- Ja, szczerze mówiąc, jestem wobec tego sceptyczny, bo obecna regulacja, która daje to prawo samorządom, moim zdaniem w zupełności wystarcza — powiedział PAP Jabłoński. Pytany o to, czy Rozwój Plus poprze ustawę, odparł, że „w zależności od tego, jakie będą wyniki głosowania nad poszczególnymi poprawkami”.
Co ciekawe, do tematu nie chcieli odnieść się jednoznacznie przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. Poszczególni posłowie przyznawali, że ustawa zawiera dobre rozwiązania, ale niektóre z proponowanych przepisów są też kontrowersyjne.
Zgodnie z projektowana regulacją pracownik, który sprzedaje alkohol, w przypadku wątpliwości co do pełnoletności kupującego, będzie mieć obowiązek sprawdzenia jego wieku; dotychczas miał zgodnie z prawem jedynie taką możliwość. Na opakowaniach napojów alkoholowych mają być też widoczne ostrzeżenia: o szczególnej szkodliwości spożywania alkoholu przez kobiety w ciąży, o zakazie prowadzenia pojazdów w stanie nietrzeźwości lub w stanie po użyciu alkoholu i o szczególnej szkodliwości spożywania alkoholu przez osoby do lat 18.
Procedowany projekt zakłada także podniesienie opłaty za zezwolenie na sprzedaż alkoholu (dla alkoholi do 18 proc. z 525 zł do 1050 zł, a dla alkoholu powyżej 18 proc. z 2100 zł do 4200 zł). Ureguluje również kwestię opakowań napojów alkoholowych — opakowania o ilości nominalnej napoju alkoholowego nieprzekraczającej 300 ml będą wykonane wyłącznie ze szkła lub metalu. Obecnie kwestia ta jest zawarta w rozporządzeniu. (PAP)
mt/ ugw/
Polska, Warszawa




