Politolog o sporach w koalicji o aborcję i alkohol: to syndrom końca kadencji
Ustawy liberalizujące przepisy antyaborcyjne oraz zakaz nocnej sprzedaży i promocji alkoholu to przepisy, które, choć dzielą koalicję rządową, trafiły do prac sejmowych. - To syndrom końca kadencji - ocenił w rozmowie z PAP politolog Bartłomiej Biskup.
Posłowie zajęli się w ostatnich dniach dwoma tematami, które dzielą koalicję rządową. Pierwszy z nich to projekty ustaw dotyczące aborcji, a drugi to projekt ustawy, która zakazuje nocnej sprzedaży alkoholu oraz jego promocji.
W sprawie aborcji w czwartek zebrała się po wielu miesiącach przerwy nadzwyczajna komisja ds. projektów aborcyjnych i od razu zarekomendowała całemu Sejmowi przyjęcie dwóch projektów - poselskiego projektu nowelizacji Kodeksu karnego, który przewiduje częściową dekryminalizację aborcji za zgodą kobiety, a także projektem nowelizacji ustawy, przywracającej możliwość przerwania ciąży w przypadku ciężkiej wady płodu, co sześć lat temu TK uznał za niekonstytucyjną przesłankę. To powrót do tzw. kompromisu aborcyjnego z 1993 roku.
Zwłaszcza ten pierwszy projekt budzi spory w koalicji, bo sprzeciwia mu się liczna konserwatywna część klubu PSL na czele z Markiem Sawickim. - Temat aborcji ożywa na rok przed wyborami. Lewica nie chce tego problemu rozwiązać, tylko chce nim grać - ocenił w rozmowie z PAP Sawicki.
Przedstawiciele Lewicy zapewniają jednak, że traktują sprawę poważnie. - Chcemy bardzo konsekwentnie realizować swoją lewicową agendę, która była omówiona z wyborcami w 2023 roku. PSL nie powinien być zaskoczony, że walczymy o prawa kobiet - powiedział PAP Tomasz Trela (Lewica). - Z nikim się nie chcemy kłócić, ale mamy rok do końca kadencji i kończymy sprawy praw kobiet i ustaw, które są rozpoczęte - dodał.
Także marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapewniał w czwartek w Sejmie dziennikarzy, że już dawno zapowiadał, iż właśnie w tym mniej więcej terminie izba wróci do tematu aborcji. - Od pewnych spraw się nie ucieknie, trzeba je rozwiązać. 11 milionów ludzi na nas głosowało, wiedząc, że do pewnych spraw podejdziemy w sposób poważny. Trzeba realizować swój program, a twardym elementem tego programu są prawa kobiet. Przyszedł na to czas i ta sprawa jest realizowana - mówił.
Politycy Lewicy, jak i KO wierzą też, że ustawę dekryminalizacyjną uda się przegłosować, mimo sprzeciwu części PSL i części Polski 2050. - Z całą pewnością ta ustawa na kolejnym posiedzeniu Sejmu, które jest jeszcze w październiku, wyjdzie z Sejmu. W Senacie nie spodziewam się żadnych trudności w jej przyjęciu - zapewniała dziennikarzy szefowa komisji ds. aborcji Dorota Łoboda (KO).
- Wszystkie osoby, które się tym zajmują muszą przysiąść i zaproponować takie rozwiązanie, które przejdzie przez parlament. To jest nasza odpowiedzialność koalicyjna, żeby wypracować jakiś kompromis w tym temacie z trudnym partnerem, jakim jest PSL - powiedział PAP Maciej Tomczykiewicz (KO).
Głosowania odbędą się jednak dopiero na kolejnym posiedzeniu Sejmu, natomiast jeszcze w czwartek odbędą się głosowania nad innym dzielącym koalicję projektem - ustawą zakazującą nocnej sprzedaży alkoholu.
Projekt zakłada m.in. wprowadzenie nocnej prohibicji w całym kraju w godz. od 22.00 do 6.00, przy czym z zakazu mają być wyłączone m.in. lokale gastronomiczne i lotniska. Regulacje przewidują również m.in. całkowity zakaz reklam i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa. Za jego złamanie będzie grozić grzywna od 30 tys. zł do 1 mln zł lub kara ograniczenia wolności.
Do projektu swoje poprawki, chroniące przede wszystkim branżę winiarską zgłosił przy sprzeciwie zwłaszcza Lewicy i Polski 2050 klub PSL. Posłowie PSL w nieoficjalnych rozmowach przekonują, że poparcie dla ich poprawek deklarują kluby Rozwoju Plus, Konfederacji, a także część Koalicji Obywatelskiej. Dzięki czemu mają one szansę zostać przegłosowane.
- Cały czas pobrzmiewa debata, że dotychczasowy kształt projektu mógłby według niektórych powodować różne prozaiczne problemy dla przedsiębiorców, których autorzy projektu nie przewidywali - przyznał w rozmowie z PAP Tomczykiewicz, pytany o możliwość poparcia poprawek PSL. - Trzeba ten projekt tak poprawić, żeby on był bezpieczny. Żeby z jednej strony realizował to, co zakłada, czyli żeby alkoholu nie promować, a z drugiej strony, żeby nie wylewać dziecka z kąpielą i nie zrobić krzywdy drobnym przedsiębiorcom - dodał.
Jednak sprawozdawczyni projektu Wioleta Tomczak z Polski 2050 zwróciła uwagę w rozmowie z PAP, że poprawki PSL mają taki charakter, że ich ewentualne przyjęcie wymagałoby notyfikacji przez Komisję Europejską. Dlatego poprawki te, przypomniała, zostały przez sejmową Komisję Zdrowia zaopiniowane negatywnie.
- Wątpię, że cały klub Koalicji Obywatelskiej będzie miał rekomendacje głosowania za poprawkami PSL, skoro komisja zdrowia prowadzona przez KO zarekomendowała, by ich nie popierać. Bardziej spodziewam się, że znajdą się posłowie z okręgów, gdzie winiarstwo jest bardziej rozwinięte, którzy, by sprzyjać branży winiarskiej zagłosują za tymi poprawkami - przyznała Tomczak. - Mam jednak nadzieję, że PSL wycofa swoje poprawki - dodała.
Jej zdaniem gdyby ludowcy poprawek jednak nie wycofali i zostały one przegłosowane, ustawa nie będzie mogła zostać wysłana do Senatu aż do zakończenia procesu notyfikacji zawartych w poprawkach przepisów przez Komisję Europejską, czyli kilka miesięcy. - Będzie wtedy duże prawdopodobieństwo, że w tej kadencji nie przyjmiemy żadnych rozwiązań - powiedziała Tomczak.
PAP zapytała politologa dr hab. Bartłomieja Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego, dlaczego koalicja rządząca przestała ukrywać dzielące ja różnice, co starała się dotąd robić. Jego zdaniem wynika to z tzw. syndromu końca kadencji.
Bo choć żadnego z tych rozwiązań, a zwłaszcza liberalizacji aborcji z uwagi na spodziewany sprzeciw prezydenta nie uda się zdaniem Biskupa wprowadzić w życie, partie w związku ze zbliżającymi się wyborami chcą pokazać, że realizują program ważny dla własnych wyborców. - Szczególnie dla lewicy jest to ważne, bo będzie zapewne na osobnych listach niż KO i chce się jakoś odróżnić - powiedział politolog.
Jego zdaniem przykłady pokazywania różnic między partiami koalicyjnymi mogą zdarzać się częściej, czym będzie bliżej wyborów. Będą się też pojawiać nieoczywiste koalicje, tak jak ta przy sprawie alkoholu, mogące zwiastować przebudowę sceny politycznej i nowe sojusze. (PAP)
pś/ mro/
Polska, Warszawa




