Obchody 50-lecia Komitetu Obrony Robotników: za wcześnie, żebyśmy mogli spocząć na laurach
Oficjalne uroczystości państwowe z okazji 50. rocznicy powstania Komitetu Obrony Robotników zostały zorganizowane w środę na Zamku Królewskim w Warszawie. Ich inicjatorem i patronem był premier Donald Tusk. - Mam wielką tremę, podobnie jak wtedy, gdy prawie pół wieku temu dostałem wiadomość od Bogdana Borusewicza, że mam zastąpić na spotkaniu Adama Michnika, bo właśnie go aresztowali – wspominał szef polskiego rządu swoje pierwsze kontakty ze środowiskiem KOR-u. Podkreślił, że osoby, które tworzyły Komitet Obrony Robotników, dawały świadectwo odwagi i prawdziwego patriotyzmu „bez okrzyków, bez wielkich i wzniosłych przemówień, częściej w więzieniu niż na wolności”. - Chciałbym, żebyście wiedzieli, że jesteście nadal skarbem dla tego narodu, nawet jeśli nie wszyscy to rozumieją, i że nigdy się wam nie wypłacimy. Ani ordery, ani akademie, nic nie wystarczy – powiedział Donald Tusk.
Lech Parell, szef Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, który był organizatorem środowych uroczystości, przypomniał, że powstanie KOR-u było odpowiedzią na wydarzenie czerwcowe w Radomiu i Ursusie, gdzie władze brutalnie rozprawiły się z protestującymi przeciwko podwyżce cen podstawowych artykułów.
- Robotnicy byli bici, skazywani, wyrzucani z pracy, a komunistyczna władza chciała, żeby pozostali również osamotnieni, lecz dzięki Komitetowi Obrony Robotników to się nie udało – mówił Lech Parell. - Jawność była ich tarczą, siłą przekonanie, że krzywda człowieka nie może pozostać bez odpowiedzi – dodał.
O swoich związkach z KOR-em opowiadała też Henryka Krzywonos-Strycharska, jedna z organizatorek strajków na Wybrzeżu w 1980 roku. - Nie byłoby tego strajku, gdyby cztery lata wcześniej nie powstał KOR. To działacze KOR przypomnieli Polakom, że mają prawa, a nie tylko obowiązki – podkreśliła.
O spuściźnie KOR-u mówili działacze opozycji demokratycznej z kilku krajów dawnego bloku wschodniego.
- Czy zdawaliście sobie sprawę z tego, że jesteście kamykami, które uruchomią lawinę? – zapytał ich moderujący debatę Bartosz T. Wieliński.
Jako pierwszy odpowiedział mu Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” i działacz KOR-u od 1977 roku. Zaznaczył, że choć członkom Komitetu udało się przełamać barierę strachu i pasywności, to z początku trudno było uwierzyć w to, że garstce osób uda się dokonać trwałego wyłomu w PRL-owskim systemie.
- W KOR-ze nie było wielkich słów, ale wielkie myśli, a ta główna to była myśl ewangeliczna: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Myśmy wiedzieli, że droga do wolności prowadzi przez postawy obywatelskie. Dla nas było jasne, że są granice, których przekraczać nam nie wolno, a najważniejszą wartością jest wolność Polski – mówił Adam Michnik.
Miklós Haraszti, węgierski pisarz, represjonowany za rządów Kadara, Anna Šabatová, sygnatariuszka Karty 77 w Czechosłowacji i Marcus Meckel, działacz opozycji w NRD, podkreślali, że KOR stanowił dla nich inspirację. Wyjaśniali jednak, że w ich krajach opozycja znajdowała się w innej sytuacji niż KOR w Polsce.
Impulsem do działania nazwał działalność KOR-u również Myrosław Marynowycz - ukraiński dziennikarz i działacz na rzecz praw człowieka szykanowany w czasach Breżniewa.
- Nawet bez bezpośrednich kontaktów czuliśmy się partnerami, marząc o wolnej i demokratycznej Polsce oraz o wolnej i demokratycznej Ukrainie – wspominał, a potem odniósł się do współczesności. - My, szczególnie ukraińscy więźniowie polityczni, byliśmy świadomi trudnej polsko-ukraińskiej historii, także konfliktów. Jednak w tamtym czasie przeszłość nie miała dla nas znaczenia – wszystkie nasze myśli skierowane były do przyszłości. Ale dziś na świecie panuje inny duch, a liberalna demokracja nie jest tak atrakcyjna jak kiedyś. Dlatego choć szczerze gratuluję wam tej rocznicy, to jest jeszcze za wcześnie, żebyście wy i my spoczęli na laurach. Obecny czas znów wymaga naszego zaangażowania w walce o demokrację – mówił Myrosław Marynowycz.
23 września 1976 r. 14 intelektualistów podpisało się pod apelem do społeczeństwa i władz PRL w proteście przeciwko represjonowaniu robotników Radomia i Ursusa. Podali swoje imiona i nazwiska oraz adresy. Zapoczątkowało to działalność Komitetu Obrony Robotników. Patronem oficjalnych obchodów 50-lecia Komitetu Obrony Robotników był serwis dzieje.pl. (PAP)
jkrz/ miś/
Polska, Warszawa




