Kolejny atak Rosji na Ukrainę blisko granicy; alert dla Lubelszczyzny i Podkarpacia odwołany
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa alerty o zagrożeniu rozesłało tuż przed południem. Nieco wcześniej Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w związku z atakami Rosji na terytorium Ukrainy rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.
W czasie tych działań lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje lotnicze; zawieszane były też odprawy na polsko-ukraińskich przejściach granicznych. Po około godzinie wojsko zakończyło operowanie lotnictwa; nie odnotowało naruszenia granicy RP. RCB odwołało alert dla Lubelszczyzny i Podkarpacia.
Rzecznik DORSZ ppłk Jacek Goryszewski jeszcze przed odwołaniem alertu przekazał PAP, że 4 km od granicy polsko-ukraińskiej najprawdopodobniej spadł lub został zestrzelony dron. W związku z tym, że był to szybko zbliżający się do polskiej granicy dron odrzutowy, poderwano myśliwce - dodał.
Premier Donald Tusk na konferencji prasowej po spotkaniu z kanclerzem Austrii poinformował o zakończonym niedawno „masywnym, bardzo brutalnym” rosyjskim ataku na zachodnią część Ukrainy. - Bardzo blisko polskiej granicy, niedaleko Jahodyna (ukraińska miejscowość, Jagodzin - PAP), to jest koło Dorohuska, znowu zaatakowano prawdopodobnie stację benzynową, była bardzo masywna eksplozja, nasze samoloty zostały poderwane też do akcji – powiedział szef rządu.
Państwowa Służba Graniczna Ukrainy (DPSU) z kolei zaprzeczyła doniesieniom, jakoby podczas rosyjskiego ataku dron uderzył w polsko-ukraińskie przejście graniczne. „Na szczęście nie doszło do trafień w infrastrukturę graniczną, w szczególności w przejście graniczne” – poinformował w komentarzu dla agencji RBK-Ukraina rzecznik DPSU Andrij Demczenko. Wcześniej agencja Reuters podawała, powołując się na przedstawiciela ukraińskich władz, że podczas czwartkowego ataku w odległości kilku kilometrów od granicy słychać było eksplozje.
Ruch na przejściach granicznych w trakcie ataku był jednak zawieszany. Rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Dariusz Sienicki poinformował PAP, że ruch został wstrzymany na wszystkich przejściach granicznych w woj. lubelskim.
Rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału SG kpt. Piotr Zakielarz powiedział PAP, że w czwartek, po godz. 12 strona ukraińska na około 30 minut wstrzymała odprawy na przejściu granicznym w Medyce. W odpowiedzi odprawy w Medyce zawiesiła też polska SG. Na pozostałych przejściach granicznych z Ukrainą na Podkarpaciu ruch odbywał się bez zakłóceń.
Przejścia graniczne funkcjonują już normalnie. Także Polska Agencja Żeglugi Powietrznej potwierdziła, że lotniska w Rzeszowie i w Lublinie wznowiły operacje lotnicze.
Podczas ataku w centralnej części Polski słyszalny był huk. DORSZ wyjaśniło, że wynikał on z przekroczenia bariery dźwięku przez wojskowe samoloty bojowe.
Premier Tusk podczas konferencji zauważył, że podobny nalot miał miejsce dwa dni temu i także w nocy ze środy na czwartek. Dlatego – powiedział – 17 września, rocznica agresji ZSRR na Polskę, „niestety jest wyjątkowym dniem także pod względem dzisiejszego bezpieczeństwa”.
Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił na X, że Rosja nie ustaje w agresywnych działaniach. „Dziś zaatakowała zaledwie kilka kilometrów od polskiej granicy. Nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni powietrznej” - dodał. Przypomniał, że dlatego w ostatnich tygodniach zdecydował o wzmocnieniu ochrony polskiego nieba. Zapewnił, że zwiększona została aktywność F-16 i śmigłowców, wzmacniany jest też systemy obrony powietrznej i szybkiego reagowania.
Po południu Kosiniak-Kamysz powiedział dziennikarzom w Sejmie, że ze strony Rosji „możemy spodziewać się dalszych prowokacji, szczególnie w okolicach przejść granicznych”.
Szef MON został zapytany o raport CIA, który od szefa CIA otrzymał premier Donald Tusk. Tusk, informując w ubiegłym tygodniu o raporcie, podkreślał, że Polska i cała Europa „musi być przygotowana na różne scenariusze, jeśli chodzi o sytuację nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale także na wschodniej flance Unii Europejskiej”.
Kosiniak-Kamysz odpowiadając na to pytanie, informował, że w czwartek ponownie przedyskutował z ministrem koordynatorem ds. służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem wszystkie informacje, które Siemoniak uzyskał podczas jego niedawnej wizyty w siedzibie CIA.
Zarówno na terenie województwa lubelskiego, jak i województwa podkarpackiego alarm ogłaszały i odwoływały syreny uruchomione przez wojewódzkie służby. Mieszkańcy tych regionów, w tym ich stolic: Lublina i Rzeszowa, otrzymywali SMS o treści: „UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj dalszych komunikatów”.
W wielu miejscach przeprowadzano ewakuacje m.in. pracowników instytucji publicznych, uczelni i szkół. Przed godz. 13 RCB powiadomiło mieszkańców o odwołaniu alertu. „UWAGA! Odwołano zagrożenie atakiem z powietrza. Brak zagrożenia na terenie Polski” - brzmiał komunikat.
To kolejny atak Rosji na Ukrainę niedaleko polskiej granicy. W nocy z soboty na niedzielę odnotowano dwa uderzenia dronów Geran-5 w bezpośredniej bliskości granicy z Polską, w pobliżu polsko-ukraińskiego przejścia granicznego. (PAP)
agzi/ pin/ al/ huk/ par/ from/ ugw/ mow/
Polska, Warszawa




