Prof. Pyżalski: zakaz social mediów dla dzieci jest łatwy do obejścia i mało skuteczny
Wprowadzenie ustawowej granicy wieku dostępu do mediów społecznościowych w Polsce, wzorowanej m.in. na rozwiązaniach australijskich, może okazać się trudne do skutecznego wyegzekwowania – ocenił prof. Jacek Pyżalski, pedagog, badacz wpływu nowych technologii na dzieci i młodzież z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Ekspert wskazał, że młodzi użytkownicy od lat znajdują sposoby omijania podobnych ograniczeń, a same regulacje nie rozwiążą złożonych problemów związanych z bezpieczeństwem dzieci w sieci.
Polski rząd pracuje nad przepisami, które mają ograniczyć dostęp do mediów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia. Podobne działania podjęła Australia, gdzie obowiązuje próg 16 lat, a platformom grożą wysokie kary finansowe za brak skutecznej weryfikacji użytkowników.
Zdaniem prof. Pyżalskiego doświadczenia innych krajów pokazują, że takie regulacje napotykają liczne bariery. – Bardzo trudno jest to wyegzekwować. Tam, gdzie pojawiają się zakazy, pojawiają się też mechanizmy ich omijania – wskazał ekspert.
Najczęstsze metody obchodzenia ograniczeń obejmują m.in. korzystanie z sieci VPN w celu ukrycia lokalizacji, podawanie fałszywej daty urodzenia czy używanie kont należących do starszych osób. Ekspert zwrócił uwagę, że młodzież może również przenosić aktywność na mniej kontrolowane platformy lub takie, które formalnie nie są klasyfikowane jako media społecznościowe.
Projektowane przepisy zakładają wykorzystanie narzędzi cyfrowej identyfikacji, takich jak aplikacja mObywatel, która miałaby generować tzw. „atrybut wieku” – potwierdzenie spełnienia wymogu wiekowego bez ujawniania danych osobowych. Rozwiązanie to wpisuje się w szersze plany wdrożenia europejskiego portfela tożsamości cyfrowej (eIDAS 2.0).
Ekspert zwrócił uwagę na napięcie między bezpieczeństwem a prywatnością. – Każde takie rozwiązanie oznacza oddanie części danych. To jest zawsze kompromis – coś zyskujemy, ale też coś tracimy – zauważył.
Rozważane są również bardziej zaawansowane technologie, takie jak biometryczne szacowanie wieku czy analiza zachowań użytkownika przy użyciu sztucznej inteligencji. Ich skuteczność pozostaje jednak ograniczona. Systemy te mogą popełniać błędy, zwłaszcza w przypadku osób w wieku granicznym, a także wykazywać niższą dokładność wobec niektórych grup użytkowników.
– To nie jest panaceum na wszystkie problemy związane z korzystaniem z internetu. Jeśli ma to działać, musi być częścią szerszych działań – edukacyjnych, wychowawczych i systemowych – podkreślił naukowiec.
Profesor zwrócił także uwagę na potrzebę większej odpowiedzialności platform internetowych, wskazując na konkretne obszary wymagające zmian. Jak zaznaczył, chodzi przede wszystkim o skuteczniejszą moderację treści nielegalnych i szkodliwych, w tym przemocy, treści seksualnych czy materiałów o charakterze przestępczym.
Podkreślił także konieczność przeprojektowania algorytmów rekomendacji, tak aby nie promowały, jak to się dzieje obecnie, treści ryzykownych wśród małoletnich oraz ograniczały ich ekspozycję na szkodliwe materiały.
Dodał, że równie istotne jest zwiększenie transparentności działania platform oraz wzmocnienie mechanizmów zgłaszania nadużyć.
Jego zdaniem równie istotna jest rola rodziców i opiekunów. Z badań prof. Pyżalskiego wynika bowiem, że 30 proc. dorosłych nie poświęca uwagi swoim dzieciom – nie rozmawia z nimi ani nie interesuje się tym, co robią w sieci.
W ocenie badacza istnieje ryzyko, że wprowadzanie ograniczeń wiekowych bez równoległych działań edukacyjnych i systemowych będzie jedynie częściowo skuteczne. – To próba rozwiązania złożonego problemu jednym narzędziem. Takie podejście rzadko przynosi oczekiwane efekty – podsumował.
Mira Suchodolska (PAP)
mir/ akar/
Polska, Warszawa




